poniedziałek, 6 września 2010

Szkolenie

W niedzielę byliśmy na pierwszym kursie "pies rodzinny" w psiej szkole Kamiga . Szkoła wywarła na nas baaaaardzo fajne, pozytywne wrażenie, psy są szkolone metodą całkowicie pozytywną. W naszej grupie znajdują się cztery labki, jeden golden oraz cane corso. Łaciaty pracował bardzo fajnie, był mega skupiony, chyba wiedział że jest na szkoleniu ;) Mam nadzieję że następnym razem uda mi się zrobic parę zdjęc.
A co robiliśmy?
Była nauka nie brania pokarmu z ziemi, od obcych itp. Później cwiczyliśmy siad i zwalnianie z komendy. To tak w skrócie ;)

Pozdrawiamy Zuzia i łaciat wracający na dobrą drogę ;)

DCDC 2010 Warszawa!

Ten weekend spędziliśmy między innymi na zawodach dog frisbee, które odbyły się na Polach Mokotowskich w Warszawie. Byłam tam zresztą pierwszy raz i zawody były powodem dla którego wreszcie mogłam się tam wybrac. W pierwszy dzień pojechałam sama, bez łaciatego lecz z aparatem aby trochę obfocic latające psy. Zdjęcia robione całkowicie na maualu dlatego są jakie są ale tylko tam mogłam wypróbowac nowe ustawienia i poddac moje umiejętności wielkiej próbie ;) Świeciło straszne słońce, co utrudniało mi podgląd zrobionych zdjęc na wyświetlaczu. W domu okazało się że zdjęcia, które na dworze wydawały się za jasne-były za ciemne, koszmar ;) Ale mam nauczkę na przyszłośc ;)
Strasznie mi się podobały występy tych nakręconych na dyski psiaków (nie skłamię jeśli powiem że najbardziej podobały mi się bordery ;) ).
Drugi dzień spędziliśmy z łaciatym, który stał się obiektem wszystkich "ochów" i "achów", modelem (niesfornym, a jak inaczej, "przecież najładniej prezentuję się z profilu" ;) ), obserwatorem, wąchaczem, maskotką do głaskania...i miał jeszcze parę innych postaci ;)
Byliśmy również na spacerku na Polach, było kąpanko i zabawa z psiakami. Jednym słowem SUPER!

Parę zdjęc oczywiście musi byc ;)



Na razie jednak spasowałam, nie mam siły na obróbkę tego wszystkiego xD Więcej później ;)

niedziela, 5 września 2010

Zakochany beagle

Notka miałabyc o tym co robiliśmy w ten weekend, trochę o sztuczkach, nakręcaniu na zabawki. Ale nie mam wyboru! Muszę opisac tą masakrę, którą przeżywam w domu od dwóch godzin(pewnie będą już ze trzy)! Łaciaty piszczy, płacze, ujada, drapie w drzwi i wydaje inne dziwne dźwięki, które oddają jego rozpacz. Może od początku ;)
Wszystko zaczęło się dziś rano, kiedy wypuszczając psa na ogród zauważyłam że wróciła sąsiadka, tylko coś tu było nie halo...Ona trzymała w ręce smycz! Patrzę w dół i moim oczom ukazał się śliczny, mały, brązowy bokser (nie znam się na umaszczeniu bokserów, dla mnie jest po prostu brązowy) :) Szczeniak ma 11 tygodni i wabi się Estu (nie wiem jak się to pisze, w każdym razie oznacza "ja" po słoweńsku;) ). "Nareszcie Snoopy będzie miał kolegę do wspólnych zabaw!"-pomyślałam  no i nie myliłam się. Psiaki bawiły się godzinę i nie miały ochoty skończyc. Wieczorem znów godzinka a później zaczęło się...
Snoopy zdaje się byc zakochany na zabój. Czeka pod drzwiami i piszczy...siedzi na parapecie i piszczy...na łóżku i....piszczy! To już staje się strasznie uciążliwe...wątpię w to że dzisiaj zasnę ;)
Ale, kurcze, czemu mój pies zakochał się w FACECIE?!

Pozdrawiamy
Wykończona Zuzia z bolącą głową i nieprzestający płakac-łaciat...

Brak czasu...;)

Kurcze, tyle się ostatnio w naszym życiu dzieje, że mimo iż mam ochotę o wszystkim napisac, po prostu nie mam jak z kompletnego braku czasu! Mam nadzieję że uda mi się to nadrobic i znów cofnąc treśc paru notek o kilka dni wstecz ;)
Mam oczywiście mnóstwo zdjęc ale nie mam jak ich wstawic!

czwartek, 2 września 2010

Nauka, nauka, nauka

Dzisiejszy dzień spędziliśmy głównie na nauce sztuczek. Musieliśmy sobie powtórzyc parę rzeczy, ponieważ ostatnio trochę zaniedbaliśmy naukę nowości. Głównie z braku pomysłów, czasem też z mojego lenistwa xD Nie chciało mi się zaczynac nowej rzeczy skoro w te wakacje w domu spędzaliśmy strasznie mało czasu. Dokładniej wyglądało to tak: wyjazd(wydzień)-dom(parę dni)-wyjazd(tydzień)-dom(tydzień)-wyjazd(3 tygodnie)-dom(parę dni) itd... Nie chciałam zaczynac nowych rzeczy skoro zaraz wyjeżdżamy i nie będzie możliwości i warunków nauki ;)
Jednak w tym miesiącu nigdzie się nie wybieramy (no oprócz zlotu oczywiście!), ja nagle doznałam olśnienia, Snoopy jest zawsze chętny na wysiłek psychiczny, mamy trochę czasu, więc rozpoczęliśmy naukę!
Na początek sztuczka "zmów modlitwę". Snoopy znał ją pod inną komendą-"łapy na ramię". Teraz zaczęliśmy cwiczyc to na różnych przedmiotach, fotelach, krzesłach, stołach itp. Łaciaty załapał po 5 min. Następnym krokiem będzie "spójrz pod siebie" co jest naszym celem (głównie po to zmawialiśmy modlitwę xD ). To pocwiczymy jutro.
Kolejną sztuczką były tzw. vaulty czyli odbicia się od ciała przewodnika. Na początek odbicia od nóg. W sumie jesteśmy na dobrej drodze ;) Pochwalimy się jak opanujemy te wygibasy ;)
I ostatnią rzeczą nad którą pracowaliśmy już dawno, dawno temu było oblizywanie się. Siadam więc przed łaciatym, przemawiam do niego "mniam" a ten mi oferuje skinienie głową!!! Pierwszy stopień do nauki potakiwania! Hura! Niby nie powinnam się cieszyc, bo zamierzałam coś innego ale wyklikałam to parę razy i byc może już wkrótce będziemy mogli powtarzac ten schemat:
"Snoopy! Taaaaak....Dobry pieeeees!!"

Poza tym trochę agilitowaliśmy. Łaciaty mega nakręcony na zabawkę, fajnie skakał, szybki też był strasznie, więc ogólnie jestem zadowolona :) A wedzielę wybieramy się na szkolenie ;)

W razie jakichkolwiek pytań dotyczących sztuczek proszę o komentarze :) Postaram się odpowiedziec w kolejnych postach.

Pozdrawiamy Zuzia i potakujący łaciat.

wtorek, 31 sierpnia 2010

Weekend nad morzem part II

Jak obiecałam wrzucam więcej zdjęc z pobytu nad morzem ;) Niektóre są kiepskiej jakości ale spowodowane jest to siłą wyższą zwaną potocznie pogodą, nad którą nie potrafię panowac xD Dorzucam jeszcze krótką relację w postaci podpisów pod/nad zdjęciami. Zaczynamy!

Pierwszą rzeczą o której należy wspomniec były szaleństwa z patykami. Mniejsze, większe, to dla łaciatego nie ma znaczenia, ważne żeby były słone i pachniały morzem ;)




Czasem trafiały się również inne dziwne przedmioty, jak ta oto znaleziona przez łaciatego rękawica xD


Snoopek towarzyszył nam również na obiedzie. Cierpliwie czekał aż ktoś coś mu da ("niby przez przypadek coś spadło...").




Było też pozowanie. Strasznie się zdziwiłam kiedy łaciaty ładnie siedział przez parę minut ;) Jak na wulkan energii przystało zazwyczaj nie może usiedziec na miejscu kilku sekund ;)


I zapoznanie z morzem


Hahaha  xD Myślę że nie trzeba tego komentowac :)


Pozdrawiamy Zuzia i mokry łaciat (strasznie leje!)